sobota, 26 października 2019

Kolorowe soczewki- pierwsze wrażenia

Nigdy nie sądziłam, że to napiszę, ale jestem #teamokulary. Gdy byłam młodsza, to myślałam sobie że to cudownie, że nie mam wady wzroku, bo gdybym musiała nosić okulary, to bym się załamała :D No ale wszystko się zmienia i niestety po 30-tce wzrok już nie ten, na szczęście żyjemy w czasach gdy wybór oprawek jest ogromny, a noszenie okularów jest, powiedzmy to wprost, modne ;)

O soczewkach nawet nie myślałam, głównie z tego względu, że moje oczy są dość wrażliwe i często podrażnione, a moja wada wcale nie jest duża, więc jeżeli nie mogę/nie chcę założyć okularów, to po prostu tego nie robię ;)

Natomiast soczewki górują nad okularami w jednej kwestii- mogą znacząco zmienić wygląd oka ;) Dlatego gdy dostałam propozycję przetestowania soczewek od sklepu Optiva, od razu pomyślałam o tych kolorowych, szalonych modelach, które można wykorzystać w charakteryzacjach.





Długo nie wiedziałam na który kolor się zdecydować, bo model ColorVUE Crazy Eyes ma naprawdę ogromny wybór. Co więcej- część z nich dostępna jest też w wersji z korekcją wzroku. W końcu padło na kolor Cat Eye o mocy 0.




Soczewki ColorVUE zapakowane są w osobno w dobrze zapieczętowane szklane fiolki, w kartoniku jest też ulotka z dokładną instrukcją zakładania soczewek. Oprócz soczewek otrzymałam również płyn do ich pielęgnacji razem z pojemniczkiem na soczewki, co rozwiązało mój problem "Co ja później z nimi zrobię" ;)



A jeśli o zakładaniu mowa, to ... robiłam to po raz pierwszy. No i jak można się domyśleć, zakładanie soczewek po raz pierwszy trochę trwało i nie należało do najłatwiejszych. Natomiast jak już znalazłam swój sposób jak to zrobić, to dalej poszło gładko, więc myślę że "sposób" to słowo klucz ;) Warto trzymać się instrukcji, a gdy nie wychodzi- trochę pokombinować.

Pierwsze wrażenia są takie, że przez chwilę trochę czuć ciało obce w oku, natomiast to uczucie bardzo szybko znika. W przypadku kolorowych soczewek pole widzenia może być lekko ograniczone- ja widziałam po bokach żółte plamki, natomiast i z tym nasz cudowny mózg sobie radzi i zaczyna to ignorować :)



Soczewki ColorVUE mają odpowiednią technologię dociążenia zapobiegającą przekręcaniu się soczewek, która nie działa w przypadku niektórych rodzajów astygmatyzmu...i ja niestety do tej nieszczęśliwej grupy najwyraźniej należę, bo moje soczewki rotują lekko podczas noszenia. Nie wpływa to na komfort, a jedynie na wygląd i bardzo łatwo można to skorygować przesuwając palcem, natomiast trzeba o tym pamiętać i mieć to na uwadze.

Jeśli chodzi o sam wygląd soczewek, to są epickie :D Żółty kolor bardzo dobrze kryje i tęczówka w ogóle nie prześwituje. Można ją dostrzec jedynie w otworze soczewki, gdy nasza źrenica jest węższa od niego, natomiast z odległości nie jest to mocno widoczne. Myślę, że przy ciemniejszych kolorach oczu będzie to zupełnie niezauważalne.





I teraz pytanie do Was:

Jak myślicie, jaką charakteryzację dla Was przygotowuję z soczewkami Cat Eye?  Piszcie w komentarzu, jestem ciekawa, czy ktoś zgadnie ;)

Soczewki o których mowa znajdziecie na stronie www.optiva.pl

1 komentarz:

Twoje komentarze karmią mojego bloga :)